[2011-07-05 12:44:42]
"Twelve photographs that matter in a year is a good crop for any photographer" (Ansel Adams). Trudno nie zgodzić się z mistrzem. Nie oczekuję więc, aby wszystkie zdjęcia fotografów, również moje, były zawsze dobre...na pewno będą różne…
[2011-07-05 12:43:31]
..fotografie różnych twórców (także własne) wcześniej akceptowane, a nawet oceniane dość wysoko, po pewnym czasie wydają się nam nijakie, bywa że dziwimy się, dlaczego kiedyś mogliśmy uznawać je za dobre...a przecież nic nie stoi w miejscu, kryteria ocen zmieniają się wraz z nami, naszymi umiejętnościami, doświadczeniami i poglądami…warto jednak zachowywać swoje dawne zdjęcia, choćby tylko po to, aby z perspektywy czasu móc spojrzeć na przebytą drogę…
[2011-07-05 12:42:58]
Codziennie, miliony ludzi na całym świecie wykonuje miliony zdjęć. Setki tysięcy osób pisze blogi i zakłada własne portfolia. Wśród nich są profesjonaliści i amatorzy, ale tylko nieliczni tworzą prace, które zasługują na podziw. Niestety, zapoznawanie się z cudzą twórczością wymaga czasu, a tego dobra mamy coraz mniej. Dzisiaj wartość czasu trudno przecenić. Cóż takiego zatem może przekonać do obejrzenia fotografii konkretnego autora i poświęcenia mu kilku chwil? Głośne nazwisko, ulubiona kategoria zdjęciowa, pamięć o dawniej wykonanych fotografiach, nietuzinkowa reklama, atmosfera skandalu, rekomendacja osoby, z której zdaniem należy się liczyć... i co jeszcze? Dla mnie to wszystko jednak za mało…Musi zaistnieć "to coś", czyli pewien dodatkowy impuls, który skłoni do otworzenia określonego foto-zbioru…W końcu, na świecie istnieje bardzo wiele ciekawych rzeczy do poznania, niekoniecznie powiązanych z jakąkolwiek dziedziną sztuki, szkoda więc czasu na rzeczy mało interesujące…Aby sprawa była jasna – moje fotografie dedykuję, zgodnie z oczekiwaniem, przede wszystkim członkom rodziny oraz gronu przyjaciół, i choć prezentuję je publicznie, to nikogo nie zachęcam do ich oglądania…przyjemność czerpię z pasji tworzenia zdjęć, nie z ich prezentowania i doceniania…
[2011-07-05 12:38:51]
…Kiedyś, czytając niektóre komentarze, zastanawiałem się na ile ignorancja autorów decydowała o ich treści, a na ile inne względy, nie wykluczając złej woli... dzisiaj widzę, że nadal istnieje pewna grupa ludzi przekonana, że „zdjęcia krajobrazowe powstają same i wystarczy tylko być tam, gdzie jest pięknie"... w domyśle o dobrych zdjęciach decydowałyby zasobność kieszeni i posiadanie wolnego czasu...nie podzielam tego poglądu...akceptacja wspomnianego założenia oznaczałaby, iż każdy człowiek zdolny obsługiwać sprzęt foto wykona interesujące fotografie pejzażowe, a to przecież nie jest prawda…człowiek znający istotę rzeczy i mający głębsze spojrzenie nie będzie lekce sobie ważył trudności związanych z kreacją dobrych zdjęć w żadnej z istniejącej kategorii fotograficznej, bowiem każda ma swoją specyfikę, często wymaga znajomości wielu niuansów technicznych, oparcia się na odmiennej filozofii, zastosowania specjalnego sprzętu, czy oprzyrządowania. Mówiąc lapidarnie - trzeba umieć zapisać obraz na kliszy/matrycy w sposób, który zachwyci innych. Zachwycać powinna nie modelka - NATURA, lecz forma jej przedstawienia za pomocą własnego niepowtarzalnego stylu. Mając doskonale opanowany warsztat i posiadając niezbędną wiedzę w dziedzinie techniczno-sprzętowej, należy nie tylko być we właściwym miejscu we właściwym czasie (co wcale nie jest takie proste!), ale także umieć dobierać parametry i komponować obrazy w taki sposób, aby tworzone wizje były zdolne do poruszenia i zatrzymania na dłużej uwagi widzów. Na tym właśnie polega, moim zdaniem, fotografia kreatywna i być może sztuka przez duże "S". Nie chcę przy tej okazji wymieniać nazwisk wielkich pejzażystów (choć nie mogę powstrzymać się od przywołania fotografa będącego legendą już za życia - Ansela Adamsa), wykazującego szczególny talent, dzięki któremu powstały arcydzieła doceniane przez uznanych krytyków i znanych twórców na całym świecie. Piękno przyrody można pokazywać na tysiące sposobów, ale nie wystarczy tylko tam być, chociaż wspomniany już A. Adams, którego prace wiszą m.in. w Museum of Modern Art w Nowym Jorku, stwierdził kiedyś, jak sądzę, żartobliwie: „sometimes I do get to places just when God's ready to have somebody click the shutter” ...trzeba jednak pamiętać, że słowa te wypowiedział najlepszy pejzażysta wszechczasów, istny czarodziej fotografii, zachwycony pięknem odkrytego dla fotografii Yosemite. Daleko nam do niego. On wiedział nie tylko, gdzie biją dzwony foto-grafii, ale rozróżniał poszczególne tony. Wspiął się na szczyty Himalajów tej sztuki. Zresztą historia fotografii zna więcej niekwestionowanych mistrzów obiektywu…Nie lekceważmy zatem, patrząc z nizin naszej niewiedzy, prac osób tworzących w dziedzinach bardziej od nas odległych. To nie znaczy, iż nie możemy wypowiadać się o nich wyrażając własne odczucia. Mimo braku dogłębnej wiedzy, posiadamy wrodzone poczucie estetyki i jesteśmy zdolni do wyraźnego rozróżniania, czy coś nam podoba się, czy nie, chociaż nie zawsze potrafimy trafnie uzasadnić swoje odczucia…
…powyższy wywód jest reakcją na fałszywy pogląd, iż dobre zdjęcia pejzażowe tworzą się same, albo że pejzażysta nie powinien oceniać zdjęć portrecistów, czy odwrotnie…
[2009-12-29 22:25:18]
…faza przygotowań do naciśnięcia spustu migawki to najciekawsza, zarazem najbardziej „intelektualna”, a przez to najważniejsza część procesu tworzenia fotografii, nazywam ją swoistą „grą wstępną” przebiegającą pomiędzy mną a obiektem moich fotograficznych zainteresowań; ...wszystkie przeżycia poprzedzające zwolnienie spustu migawki to prawdziwe misterium tej sztuki…składają się na nie wizja końcowego efektu, dobór koniecznych narzędzi, ustalanie optymalnych nastaw, w końcu pokonywanie mniejszych, czy większych trudności, jakie zawsze pojawiają się na drodze realizacji przyjętych zamierzeń…można więc rzec, że samo dążenie do celu staje się tu celem, zaś materialny finał w postaci uzyskania zaplanowanej fotografii pozostaje niejako produktem ubocznym tego co przeżyło się wcześniej…
[2009-12-15 22:56:54]
Nie mam instynktu stadnego, ani potrzeby konkurowania z kimkolwiek. Stąd, z zasady nie biorę udziału w wystawach, konkursach oraz innego rodzaju promocjach i rywalizacjach. Nie uczestniczę w plenerach i spotkaniach. Czasami daję się namówić do dyskusji, choć tylko wówczas, jeśli wiem, że będzie przebiegała na odpowiednim poziomie merytorycznym i może wpłynąć na rozwianie wątpliwości, albo zmianę dotychczasowych poglądów w interesujących mnie kwestiach. Nie czuję potrzeby poznawania i pouczania kogokolwiek, udowadniania czegokolwiek, a także demonstrowania własnych umiejętności. Wiele jeszcze przede mną, a czasu coraz mniej. Nie znajduję uzasadnienia, aby w chwilach wolnych od obowiązków zawracać sobie głowę czymkolwiek, co nie prowadzi do rozwoju intelektualnego i pokonywania własnych niedoskonałości.
[2009-11-26 20:15:53]
Nie interesują mnie wypowiedzi tych, którzy są przekonani, że wiedzą już wszystko i koniecznie chcą to objawiać światu, ani tych, którzy czują potrzebę pouczania innych wygłaszając apodyktyczne sądy ex cathedra.... Takich ludzi nie słucham i omijam z daleka. Wolę poznawać opinie osób wątpiących, dostrzegających wiele uwarunkowań i zależności oraz tych, którzy częściej pytają, niż twierdzą - są oni dla mnie znacznie bardziej wiarygodni. Umieć pytać i słuchać to znacznie więcej, niż umieć mówić...
[2009-09-12 22:13:41]
…bohomazy pseudo twórców, którzy braki umiejętności zastępują agresywną i często niedopracowaną techniką graficzną, albo wielokrotna edycja mało różniących się od siebie, ale za to kompletnie zePS-utych zdjęć dotyczących tego samego tematu, powtarzanego tylko dlatego, że o wcześniej opublikowanym niby-zdjęciu mniej biegli w sztuce wyrazili swoje achy i ochy i jeszcze wiele, wiele innych podobnych zachowań…tiaaa…przecież wiadomo o co chodzi…tani poklask zawsze dowartościowuje pewną grupę ludzi. Poszukiwanie zastępczej akceptacji w necie to nic innego, jak skutek braku uznania przez środowisko w realu. Skoro na jawie jest byle jak, niech przynajmniej sen będzie miły…A może lepiej przestać pozować na kogoś, kim się nie jest i wziąć się do solidnej pracy nad sobą?
[2009-09-12 21:41:43]
...im mniej umiejętności, tym więcej photoshopa...
[2009-08-13 19:22:08]
Przytoczone: „ hardnut, dlaczego blokujesz ocenianie swoich zdjęć? Odpuść, przecież oceny to barometr odczuć oglądających, zabierasz innym przyjemność przekazania skali własnych emocji. Sam kiedyś wspominałeś, że plfoto należy traktować jako zabawę wymagającą przymrużenia oka na wszystko, również na zawyżone albo zaniżone oceny i przesadne bądź zdawkowe komentarze. Wiem, że nie przywiązujesz żadnej wagi do ocen na plfoto, ale pozwól bawić się innym -)) Mógłbyś też wrócić do komentowania fotografii różnych osób, wielu z dawnych uczestników pamięta ich wysoką merytoryczną wartość…”
„Aleksandro, za odpowiedź niech posłuży Tobie mój wpis w blogu hardnuta z daty 2008-03-18 11:20:11. Co do reszty, to zastanowię się, wspomnę jednak o tym, że moja forma komentowania pochłaniała zbyt dużo czasu, którego dzisiaj nie mam. Nie sądzę także, aby moje komentarze pomogły niektórym autorom komentowanych zdjęć, później nadal popełniali te same błędy. Wielu z wystawiających nie oczekuje w rzeczywistości żadnych wskazówek, uważa się za znakomitych twórców. Dzisiaj wystawiam zdjęcia głównie dla kilkunastu dawnych znajomych i chętnie oglądam ich nowe prace, aczkolwiek nie oceniam, zresztą oni tego nie oczekują, podobnie jak ja…”
[2009-06-13 22:18:51]
...w Afryce zawsze patrzy na ciebie kilka par oczu...
[2009-05-17 22:48:17]
...rzadko tu bywam więc i poczty nie czytam...jeśli ktoś zechce wysłać e-mail do mnie, to tylko pod adres: hardnut.@wp.pl (usuń pierwszą kropkę antyspamową)...
[2009-05-17 22:46:02]
Na czym polega absolutne minimum? …najpierw trzeba poznać zasady fotografowania i możliwości swojego sprzętu, im więcej będziemy na ten temat wiedzieli, tym lepsze będą nasze prace, … po wyborze kategorii zdjęciowej, w której czujemy się najpewniej, przychodzi czas na praktykę, im dłużej ćwiczymy, tym większe mamy szanse na zadowolenie z własnej twórczości; nie wolno przy tym zapominać o konieczności przyglądania się pracom najlepszych… …pierwowzór najbardziej udanych fotografii powstaje zazwyczaj w głowie, bo w wyobraźni można dokładnie zaplanować temat, kompozycję i światło, później pozostaje już tylko wykorzystanie istniejących warunków i własnych umiejętności technicznych, …to w jaki sposób zrealizujemy własny projekt przesądzi o jego ocenie, …prace powstałe z przypadku, zaimprowizowane, wykonane ad hoc, rzadko kiedy przynoszą zadowalające rezultaty - nawet w reporterce liczy się umiejętność przewidywania sytuacji i refleks, …natomiast prawdą jest, iż nie zawsze udaje nam się pokonać trudności, jakie napotykamy, w takim przypadku efekt własnych starań będzie taki sobie i rozsądnym rozwiązaniem może być rezygnacja z chęci naciśnięcia spustu migawki… Co można więcej? …po zbudowaniu własnego warsztatu i opanowaniu techniki trzeba puścić wodze wyobraźni, to ona najczęściej nas ogranicza…i to jest najtrudniejsze…wyobraźnię albo się ma, albo kopiuje pomysły innych…dobrzy kopiści też bywają doceniani, pozostają jednak tymi, którzy idą za kimś…w jakiejś mierze, zwłaszcza na pewnym etapie rozwoju wszyscy nimi jesteśmy, choć kroczymy różnymi śładami… tylko nieliczni przecierają nowe szlaki i to oni są na szczycie…
[2009-03-29 17:28:24]
...chwilami wydaje mi się, że funkcjonuję w jakimś innym wymiarze czasoprzestrzeni, w jednym z wielu wszechświatów równoległych...
[2009-03-29 17:27:17]
George Eastman, (wynalazca błony fotograficznej i twórca koncernu Kodaka), wypowiedział kiedyś takie zdanie: „To, co robimy w godzinach naszej pracy decyduje o tym, co posiadamy. To, co robimy w czasie wolnym decyduje o tym, kim jesteśmy." Oczywiście, że w tych słowach Eastman zawarł głębszą myśl, której zresztą później nigdy nie rozwinął. Jak wiadomo, był człowiekiem szczególnie mocno związanym z fotografią. Ciekawe, co myślał o tej dziedzinie twórczości? Sam zacząłem zastanawiać się w jaki sposób fotografia może zmieniać świadomość ludzi i decydować o tym, kim jesteśmy.